![]() |
![]() |
|||
![]() |
Market
Reklama
![]() Tego ranka Barbara wstała późno. Zerwała się z łóżka i w pośpiechu wygrażając dopiero co kupionemu budzikowi, pobiegła do łazienki. Stanęła przed lustrem i spojrzała w górę. - Ty też przeciw mnie? - warknęła z wyrzutem w kierunku kolejnego, tym razem ściennego zegara. - Już dziewiąta - jęknęła - Powinnam być w pracy od godziny... Westchnęła głęboko i spojrzała w lustro. |
|||
|
- Najpierw zabije mnie szef, potem zrobię to sama - uśmiechnęła się krzywo.
Przejechała dłonią po twarzy i wyszczerzyła zęby. - Starzejesz się Basiu - mruknęła do siebie - Czas znaleźć faceta, bo prysznic to zły towarzysz na resztę życia... Oddaliła się od lustra i wpatrzyła w swoje odbicie. - Nie jest tak źle... - przejechała dłonią wzdłuż karku, zsuwając jednocześnie ramiączko nocnej koszuli. - Nie mam czasu - szepnęła, kątem oka wypatrując poruszającą się szybko wskazówkę sekundnika. Dłoń zsunęła się w dół i uchwyciła jędrną jeszcze, obfitą pierś. Jej język wysunął się i delikatnie dotykając wargi, przejechał wzdłuż górnych zębów. Kciuk i palec wskazujący uchwyciły ciemną sutkę. Barbara westchnęła, zamykając sutek ruchem okrężnym. Uchwyciła pierś całą dłonią. Jej druga ręka powędrowała w dół brzucha. Palce uchwyciły cienką koronkę majtek i niczym skradający się złodziej, wdarły się w przybytek różowej wilgoci. Mocniej ścisnęła pierś, wydając dźwięk rozkoszy. - Jestem pieprznięta... - syczała przez zęby, zanurzając cztery palce w szparce. Kciukiem agresywnie pocierała łechtaczkę. Jej dłoń zaprawiona w tych bojach i wytrawna niczym snajper, miarowo poruszała się po spragnionej cipce. Druga ręka masowała pierś, poruszając się od jednaj, do drugiej, oraz co chwilę zwilżając
palec w ustach. Pot oblał jej ciało. Wokół roznosił się zapach erotyzmu. Jej nozdrza poruszały się
jak u zwierzęcia, kiedy wciągała ten zapach całym swoim jestestwem. W końcu fale dreszczu przeszły
przez jej ciało. Osunęła się na kolana opuszczając nisko głowę i cichutko jęcząc. Jedwabiste, jasne
włosy rozlały się po zimnej posadzce. Upłynęło kilka minut, zanim podniosła się z podłogi. Nie patrząc
w lustro przemyła ręce i przeczesała włosy.- Jestem samotna - warknęła jakby na usprawiedliwienie i wyszła z łazienki. Drzwi zamknęły się z głośnym trzaskiem za jej półnagim ciałem. Chwilę potem maszerowała już jasną w słońcu ulicą, zmierzając do pracy. - Po drodze zajrzę jeszcze do marketu -pomyślała - I tak jestem mocno spóźniona. Co tam! - dodała sobie odwagi - Najwyżej wezmę urlop. W markecie było mnóstwo ludzi. Zabrała mały koszyk i skierowała się do działu z pieczywem. Kątem oka dostrzegła wysokiego, dobrze zbudowanego mężczyznę w mundurze ochrony. On również ja dostrzegł, a jego wzrok natychmiast przebiegł po jej ciele. Prawie automatycznie wypięła piersi, a jej biodra zakołysały się seksownie. Miała na sobie białą, nadmiernie cienką bluzeczkę, idealnie dopasowaną do ciała. Jakby z przekory nie założyła stanika, więc jej piersi były doskonale widoczne dla tych, którzy chcieli je zobaczyć. Krótka spódniczka opinała zgrabne pośladki. Udawała, że nie zauważa człowieka w mundurze, który coraz natarczywiej się jej przyglądał. W jednej chwili w głowie Barbary urodził się szalony pomysł. Bez zastanowienia, z kuszącym uśmiechem wzięła małą drożdżówkę i wsadziła ją do torebki. Do koszyka wrzuciła jedną bułkę. Odwróciła się tyłem do obserwującego ją mężczyzny i powolnym krokiem, kołysząc nadmiernie biodrami, ruszyła w kierunku kasy. Ochroniarz ruszył za nią. Barbara wiedziała, że facet się zbliża i zwolniła kroku. Zaledwie pięć może sześć metrów dzieliło ją od kasy, kiedy mężczyzna chwycił ją za ramię. - Pani pozwoli ze mną - powiedział spokojnie. Spojrzała na niego niewinnym wzrokiem. - Oczywiście - uśmiechnęła się i ruszyła za nim. Nawet nie udawała oburzenia, bo... a nóż się rozmyśli? Przeszli do niewielkiego, pustego pomieszczenia. - O co chodzi? - zapytała z uśmiechem, ukazując białe, równe zęby. Jej piersi jakby uniosły się, a sutki odbiły na białej bluzeczce. Przetarła ręką dekolt, wzdychając i mrużąc zalotnie oczy. - Gorąco dziś... - szepnęła. Facet zamilkł i wpatrywał się w nią jak zauroczony. Jego prawa dłoń uniosła się i dotknęła torebki, wiszącej na ramieniu niebezpiecznie blisko jej lewej piersi. Nie zdołał wykrztusić słowa. Jego męska, silna dłoń zatrzymała się dopiero na jej piersi. Barbara jęknęła cicho, jakby w tym momencie dopadł ją orgazm. Facet ścisnął pierś, potem zjechał w dół, uchwycił bluzkę i jednym ruchem ściągnął ją z kobiety. Jej piersi rozlały się energicznie, aż zakręciło mu się w głowie. Przycisnął ją do siebie i namiętnie pocałował. Nie opierała się. Na to przecież czekała. Spotkali się językami i zaczęli bawić w chowanego. Barbara odsunęła go od siebie. - Masz jakieś imię? - zapytała cicho. - Jarek - mruknął i nieprzytomnie zsunął się ustami w dół. ![]() Carrie | ||||
![]() | ||||