![]() |
![]() |
|||
![]() |
Mównica
Reklama
![]() Dzień był duszny. Dorota wracała z pracy czując, że pot zalewa całe jej ciało. Spływał fałdkami skóry wyzwalając odruch swędzenia. Od 15 lat pracowała w miejskiej bibliotece, zaczytując się we wszystkim, co wpadło jej w ręce. Zdziwaczała od tych książek, odsunęła się od ludzi. Uwielbiała ciszę i samotność. Tą garstkę najwytrwalszych przyjaciół która jej została, również powoli traciła ją z oczu. Kobieta nosiła grube okulary i miała podkrążone oczy. Jej ciało dawno |
|||
|
utraciło swą sprężystość, a zwykłe poczucie humoru jakie miewała w młodości, zamieniła na poważne roztrząsanie fikcyjnych spraw i fikcyjnych postaci, które spotykała w książkach.
Mimo wszystko nie była jeszcze taka stara, a jej szerokie, pełne usta i okrągła, drobna twarz dodawały jej jakiegoś przytłumionego, ale zmysłowego uroku. Zagrzebana w książkach kobieta, powoli traciła kontakt z rzeczywistością.
Tego dnia, ściskając pod pachą dwa grube tomy, przedzierała się przez zatłoczone ulice, a pot obficie oblewał jej ciało. Jakiś facet trącił ją niechcący, a ona zmierzyła go agresywnym wzrokiem. Zacisnęła mocno usta i... o mało nie wywaliła języka z pogardą dla przeciwnego jej płci, męskiego gatunku. Minęło mnóstwo czasu, odkąd jakikolwiek mężczyzna dotykał jej ciała. Już zapomniała, jak smakuje kutas. Jaki dreszcz potrafi wywołać w ciele kobiety. Jakich uniesień doznaje ciało, kiedy twardy, męski penis penetruje ciasną szparkę. Poczuła intensywny zapach męskiego potu, kiedy gość nachylił się nad nią, ujął jej rękę i złożył na niej przepraszający, siarczysty pocałunek. Dorota zamarła i poczuła lekki skurcz w pochwie. Automatycznie zacisnęła pośladki, oraz wargi sromowe. Facet coś bąknął, uśmiechnął się i odszedł, zostawiając ją nieruchomą na tłocznej ulicy. W nosie Kobiety nagle zawirował ten zapach. Zapach faceta, penisa, umięśnionego, mocnego ciała, potu i... ostrego, jednodniowego zarostu. Zapach... samca. Wpadła zdyszana do domu, rzucając niedbale opasłe tomiska na starannie pościelone łóżko. Weszła do kuchni i drżącymi rękami podpaliła gaz, stawiając na kuchence czajnik. Wciągnęła głęboko powietrze, a jej nozdrza rozszerzyły się niebezpiecznie. - Po cholerę mi gorąca herbata? W taki upał..?! Zakręciła gaz pod czajnikiem i weszła do pokoju. Cały czas wciąż wąchała. Jakby tu gdzieś pod łóżkiem, lub w szafie schował się wielki męski penis. Usiadła na łóżku, ściskając mocno kolana. Nozdrza wciąż rozszerzone wdychały duszną atmosferę pokoju, mając w pamięci niedawny aromat męskiej chuci. Oczy błądziły po ścianach starając się zrozumieć, co się stało? Poczuła lepkość pomiędzy nogami. - To od tego gorąca - szepnęła do siebie, rozsuwając nogi i wpuszczając między gorące uda trochę świeżego powietrza. Zdjęła bluzkę i odpięła stanik. Nigdy nie rozbierała się w ciągu dnia, ale teraz przekonywała samą siebie o tej konieczności. - Jest gorąco - zaczęła gładzić nagą pierś, co chwila ściskając sutek. Jej oddech nabrał rozpędu - Cholernie ![]() - Tak... - Dorota, czego tak dyszysz? - A, Kaśka - Dorota powoli uspokajała się - Czego chcesz? - Czego? - głos Katarzyny wydawał się być obrażony - Dyszysz, jakbyś przed chwilą miała nad sobą faceta! - Nie gadaj głupstw! - obruszyła się Dorota - Mów co chcesz, nie mam czasu! - ręka ścisnęła cipkę, jakby chciała nią wstrząsnąć i powiedzieć "Dość! Nie teraz! Rozmawiam!" - Posłuchaj, Dońka! - Kaśka była wyraźnie podniecona jakąś niesamowitą nowiną - Dziś masz w bibliotece odczyt! Dorotę zatkało. Od wielu miesięcy próbowała namówić dyrekcję na podobną imprezę. Przekonywała, że zna prawie na pamięć wiele książek, może opowiadać o nich godzinami, streszczać z pamięci najbardziej ciekawe. To doprowadzi do częstszych wizyt w bibliotece, a co za tym idzie, do zwiększenia obrotów! Niestety, bez skutku. Dyrekcja nie zgadzała się z jej pomysłami. A teraz taka wiadomość! Dziś ma odczyt! Dlaczego nie powiedziano jej o tym kiedy była jeszcze w pracy? - Jeśli robisz mnie w konia... - No coś ty! - pisnęła Kaśka - Przecież mnie znasz! - Właśnie... znam cię. - Dziś punkt dwudziesta w sali konferencyjnej - zachichotała dziewczyna i rozłączyła się. Dorota stała zdrętwiała wciąż zaciskając dłoń na krzyczącej o fiuta cipce. Przeszła do kuchni. Obrała i ![]() inteligentnie. Wchodziła do biblioteki pełna dostojeństwa, stukając głośno obcasami. Jej kanciapa była niewielka, ale przytulna. Rzuciła na biurko torbę i zbliżyła się do drzwi. Kaśka o mało nie rozbiła jej nosa. - No co ty? - huknęła młoda blondynka - Goście już czekają! Ruszże się! Dorota nawet nie westchnęła. Była spięta kiedy stanęła na podium. Nie miała żadnej kartki, żadnej pomocy pisemnej, czy ustnej. Rozglądnęła się po sali. Dostrzegła szefa lustrującego ją podejrzliwie. Większości gości nie znała, ale wiedziała już, że przyszli tu dla niej. Nie może ich zawieść. Nie może dać choćby cienia powodu dla swej niekompetencji. Jest kompetentna i oczytana. Wie o wiele więcej, niż cała ta zgraja zebranych. To ona jest gwiazdą wieczoru. Tylko ona... Oparła dłonie na mównicy i zbliżyła usta do mikrofonu. Delikatnie chrząknęła, a na sali zrobiła się idealna cisza. - Dobry wieczór państwu - zaczęła niepewnie - Mam zamiar dziś opowiedzieć o czasach powstania naszej biblioteki. Jej głos nabierał coraz większej pewności. Mówiła już swobodnie i czuła się pewnie. Ci ludzie, którzy siedzieli wpatrzeni w jej twarz, naprawdę ją słuchali! I, to było niesamowite! Ktoś wreszcie zaczął ją doceniać, a ona przenigdy nie zawiodłaby tego "kogoś". Nieważne, kto to był. Docenił ją. Nagle, kątem oka dostrzegła drgającą zasłonkę wokół mównicy. Pomyślała o przeciągu. Nie przerywając swoich naukowych wywodów, rozglądnęła się po sali. Wszystkie okna były zamknięte! Więc... skąd? Poczuła ciepły dotyk na osłoniętym spódnicą udzie. Jakaś ręka wepchnęła się pod jej spódnicę i dotknęła krocza. Kobieta spojrzała w dół. Dostrzegła łysawą męską czaszkę, całującą ją namiętnie po nagich, odsłoniętych już udach. Nie zareagowała. Odczyt był ważniejszy! Postanowiła zająć się przekazywaniem swojej wiedzy siedzącym naprzeciw ignorantom. Nie wiedziała, co to za facet i... o dziwo! Nie przeszkadzało jej to! Tymczasem tajemnicza osoba zbliżyła już swój język do jej cipki. Wcześniej, oczywiście zsunęła wielkie majtochy Doroty, blokując jej tym samym możliwość ucieczki. Ciepły, gorący jęzorek wylizywał jej wargi sromowe, podczas gdy ona, prawiła mądre rzeczy o powstaniu biblioteki. Kwiknęła tylko wtedy, gdy języczek oplótł jej łechtaczkę i wessał ją z wielką siłą. Później poczuła twarde mocne dłonie, ściskające ją za pośladki, kiedy czyjeś usta pożądliwie całowały jej cipkę. "Przydał by się kutas..." - pomyślała bez skrupułów, głośno rozwodząc się nad zabytkowym, rzeźbionym sufitem. Wtedy poczuła palce we własnej norce, a jej oczy rozpromieniały. Po chwili dwa, lub trzy palce posuwały ją zawzięcie, a czyjeś zęby łakomie gryzły jej łechtaczkę. Dorota poczuła narastające jak trzęsienie ziemi podniecenie. To nie była rozkosz z marchewką, to nie były jej własne, popołudniowe palce. To był... - Facet! - krzyknęła głośno do mikrofonu, nie zdając sobie sprawy z potencjalnego upokorzenia. - Przepraszam... - jej oddech był bardzo szybki i w pełni zauważalny dla zgromadzonej publiczności. - Przejdźmy do... meritum sprawy. Podskoczyła lekko, kiedy prawdziwy orgazm zalał jej ciało. Głowa Doroty odchyliła się do tyłu, a źrenice schowały się pod otwartymi na oścież powiekami. ![]() - Chciałabyś więcej, prawda? - mruknęła, jak do człowieka - Na dziś dość. Myślę, że wkrótce dostaniesz to, na co tak długo czekałaś. Choćbym nawet miała wystawić bezdomnemu na ulicy, zrobię to! Po to przecież człowiek żyje! Carrie | ||||
![]() | ||||