![]() |
![]() |
|||
![]() |
Nielegalna miłość
Reklama
![]() Cisza, jaka zapanowała w klasie po zadaniu pytania przez młodą nauczycielkę, była naprawdę imponująca. Kobieta pomyślała, że ilekroć chciałaby zapanować nad rozbestwionymi nastolatkami, wtedy powinna zadać jakieś pytanie. Nieważne jakie. Jej klasa i tak nigdy nie znała odpowiedzi... Marta była zaledwie trzy lata po ukończonych studiach. W tej szkole pracowała od miesiąca. Dzięki wytrwałości i... oczywiście niewielkim |
|||
|
znajomościom, zdołała dostać tę pracę. Było jej to nawet na
rękę, ponieważ do szkoły miała zaledwie kilka przystanków miejskim autobusem.
Klasa w której się znalazła, była jedną z najbardziej niepożądanych klas w szkole. Kobieta nie miała wyjścia. Musiała przyjąć właśnie tę klasę, ponieważ nikt inny jej nie chciał, a ona była nowa w tej szkole. Pierwszy tydzień, był największym koszmarem jej życia. W ogóle nie mogła dojść do słowa. Nie pomagały krzyki, ani groźby. Czasem nawet nie słyszała własnych myśli od donośnego gwaru rozmów i szurania krzeseł. Musiała coś zrobić, żeby po prostu nie zwariować. Mogła zastosować system kar i nagród, jednak w IV technikum to było bardzo trudne. To nie były małe dzieci, ale prawie dorosła, dobiegająca dwudziestki i olewająca wszystko i wszystkich, młodzież. Jakież było więc jej zdziwienie, kiedy klasa bez sprzeciwu zgodziła się na mały test. Oto teraz ona, zada klasie dziesięć pytań. Jeśli uzyska prawidłową odpowiedź na wszystkie pytania, załatwi dziesięć wejściówek do prestiżowej dyskoteki. Otrzymają je ci uczniowie, którzy odpowiedzą na pytania. - To nie fair! - krzyknęła zapieczętowana kolczykami twarz nastoletniej uczennicy - Nikt nie wie, ile naprawdę Wolter miał kochanek! Historia tego nie zapisuje! - Za to wiemy, ile ty miałaś fiutów w dupie! - zarechotał rudy chłopak, a klasa zawtórowała mu głośnym śmiechem. - Spokój! - krzyknęła nauczycielka - Bo będę zmuszona zaaplikować wam dodatkowe dwa pytania! Znacie zasady? W klasie zapanowała idealna cisza. Wysoki, dobrze umięśniony chłopak o kruczo - czarnych włosach, wciąż wpatrywał się w Martę, oblizując wargi. Już wcześniej go zauważyła. Starała się ignorować to zachowanie. Od pierwszych dni jej pobytu w tej szkole... w tej klasie, chłopak wpatrywał się w nią z jakimś takim dziwnym wyrazem oczu. Uśmiechał się, ilekroć na niego spojrzała i opuszczał głowę, kiedy odwracała wzrok. Z czasem przyzwyczaiła się do jego spojrzeń i wszystko było by dobrze, gdyby... No właśnie. Nie potrafiła zadać mu jakiegokolwiek pytania. Właściwie, nie mogła na niego spojrzeć, żeby się nie zaczerwienić. A co dopiero... zawołać go do tablicy... Nie miała pojęcia, jak ma na imię. Klasa zwracała się do niego pseudonimem: "Czarny". Nikt nigdy nie zawołał go po imieniu, a nazwisko "Czarny", nie widniało w klasowym dzienniku. Kiedy na nią patrzył, jakiś dreszcz przechodził jej przez ciało. Czasem, wydawało jej się, że rozbiera ją wzrokiem, pieści i całuje jej nagość, a ona... wzdycha i płacze ze szczęścia. Doszło już do tego, że zaczął jej się śnić po nocach i kiedy zrywała się cała spocona, jej cipka bolała ją z niezaspokojenia. Ta cała sytuacja stawała się nieznośna tym bardziej, że już wkrótce będzie musiała go przepytać. Choćby dlatego, że Czarny nie miał żadnych ocen w dzienniku. - Wolter nie miał kochanek - podniecający, męski głos dotarł do Marty z miejsca, gdzie siedział Czarny. W klasie panowała idealna cisza. Uczniowie skupili całą uwagę na Marcie i oczekiwali potwierdzenia odpowiedzi. Kobieta, chcąc nie chcąc, spojrzała na chłopaka. "Weź się w garść, rozpustnico!" - zgromiła się w myślach. - Nie..? - zapytała drżącym głosem. - Był gejem - odpowiedział spokojnie chłopak - Jeśli miał, to kochanków. Marta spodziewała się następnego grzmotu śmiechu. Niestety zawiodła się. W klasie wciąż panowała cisza. - Skąd te... rewelacje? - uniosła wysoko powieki. - To już następne pytanie - mruknął zachęcająco Czarny. Marta westchnęła głęboko. Zatkało ją. Nie wiedziała co powiedzieć i jak się zachować. "Dlaczego do kurwy nie wiem, jak się zachować?!" Coś w jej wnętrzu głośno i spazmatycznie krzyczało. To było coś, czego nie mogła w żaden sposób określić, ani tego zidentyfikować. Jednocześnie jej kobiecość zaczęła zachowywać się podejrzanie... dziwnie. Nagle... okna klasy rozgorzały przejmującym, ciepłym blaskiem słońca. Ten blask rozszedł się po sali, rażąc oczy swoim dotkliwym, jaskrawym kolorem. Marta poczuła się słabo. - Przepraszam... - powiedziała w miarę mocnym, ale udawanym głosem - Muszę na chwilę wyjść. Po klasie przebiegł szum niepokoju. Młodzież popatrzyła po sobie. Co niektórzy uśmiechnęli się znacząco, ale kobieta już tego nie widziała. Zamknęła szybko drzwi za sobą i szybko przeszła do szkolnej łazienki. Coś działo się z jej świadomością. Zawroty głowy nie były jeszcze tak straszne, jak gorące dreszcze w okolicy podbrzusza. Kobieta zidentyfikowała je, jako lekkie podniecenie, co wcale nie było prawdą. To było olbrzymie podniecenie, choć nie przyjmowała tego do wiadomości. Stanęła obok umywalki i odkręciła kran z zimną wodą. Bez pardonu ochlapała twarz, mając nadzieję na chwilowe choćby otrzeźwienie. Niestety, nic to nie pomogło. Cipka paliła ją niemiłosiernie, a obfita wilgoć mocno moczyła jej majtki. ![]() Carrie | ||||
![]() | ||||