![]() |
![]() |
|||
![]() |
W blasku ogniska
Reklama
![]() Nocne niebo jasno lśniło milionami srebrnych gwiazd, zalotnie mrugających do ziemi. Nie było widać żadnych chmur, a nawet gdyby napłynęły, ostry blask kosmicznych diamentów, na pewno zdołałby przeniknąć intruzów. W dole, gdzieś głęboko między wysokimi drzewami, Julia samotnie smażyła wielką, grubą kiełbasę w czerwonych językach ognia. Jej twarz jaśniała żółtym blaskiem odbijających się płomieni. W oczach kobiety, również odbijał się płomień, ale nie tylko. Można było dostrzec niewielką, lecz wciąż |
|||
|
przepychająca się łokciami rezygnację. Bez wielkiego entuzjazmu obracała cienki patyk z nabitą nań
kiełbasą, z której wolno skapywał tłuszcz, raz po raz wyrzucając z ogniska wybuchające w górę iskry.
- Też miałam pomysł..! - mruknęła do siebie - Zachciało mi się... odstresowywać na łonie natury! Patyk, bez przerwy trawiony językami ognia, skrzypnął niebezpiecznie. - No! Jeszcze ty się rozwal! - warknęła odsuwając go na chwilę. Kiełbasa spokojnie skwierczała nad ogniskiem. Kobieta intensywnie wpatrywała się w nią, jakby chciała zobaczyć zupełnie coś innego, niż tylko grubą prażynkę. Ławeczka na której siedziała, zrobiona była tylko z jednej deski i dwóch tęgich klocków, dlatego Julia siedziała skulona, nie mając żadnego oparcia dla szerokich pleców. Była kobieta konkretnych rozmiarów. Jej szerokie biodra zajmowały prawie cała deskę, a obfite piersi prawie opierały się na udach. Kształt jej ciała nigdy jej nie przeszkadzał. Gorzej było z tymi, z którymi przyszło jej obcować w bliskości. Nigdy nie miała problemów z pewnością siebie dlatego, przynajmniej na początku, przyciągała mężczyzn swoim ciętym dowcipem, łagodnością, oraz wiecznie dobrym humorem. Poza tym, potrafiła świetnie gotować, co było jej dodatkowym atutem. Jej dom stał na uboczu, więc nie miała problemu z ewentualnym tłumaczeniem się nadgorliwym sąsiadkom. Jej ostatni facet, to był... sam miód. Na myśl o nim uśmiechnęła się łagodnie, a w jej źrenicach rozbłysły iskierki pożądania. W tym momencie umysł Julii zaczął pracować na zupełnie innych obrotach. Dzień w którym go poznała, był dniem bardzo szalonym i dziwnym. Już od rana wszystko leciało jej z rąk. Niewiele brakowało, a przypaliłaby nawet... wodę na kawę. Kiedy wreszcie zaparzona kawa zapachniała w całym domu swoim aromatem, nagle ktoś uderzył w szybę jej kuchennego okna. Kubek o mało nie wyleciał jej z rak, gdy dostrzegła po drugiej stronie szyby uśmiechnięta, opaloną twarz młodego, przystojnego mężczyzny. Odstawiła szybko kubek i pobiegła do drzwi. - Przepraszam bardzo... - usłyszała miły, ciepły głos. Gość wydawał się nastawiony przyjaźnie, ale i trochę... sponiewierany przez naturę. Uśmiechnęła się do niego i oparła o szeroką futrynę wejściowych drzwi. - Chyba się zgubiłem... Wyglądał tak żałośnie. Jego brwi uniosły się, a usta wykrzywiły w nieporadnym uśmiechu.. - Kawy..? - puściła mu oko i gestem ręki zaprosiła do środka. ![]() - Mmmm - westchnęła głośno Julia, ściskając łechtaczkę aż do bólu. Bezwiednie podrzuciła nadpalony patyk w górę, a wtedy ciężka, tłusta kiełbasa upadła blisko jej stóp. Kobieta wyprostowała zgięte dotychczas ciało, aby mieć lepszy dostęp do swojej norki. Kątem oka dostrzegła leżącą bezwładnie, ociekająca tłuszczem i gorąca kiełbasę. Wielkością... była uderzająco podobna do kutasa Jurka... Nie zabierając ręki z krocza, schyliła się i podniosła ją z trawy. Zważyła w dłoni, jakby ważyła kurczaka, wystawionego na sprzedaż na targu. Jakimś cudem, kiełbasa nie przełamała się. Wręcz przeciwnie. Była niewiarygodnie sprężysta i twarda. Kobieta przejechała kciukiem wzdłuż lepkiej od tłuszczu, pachnącej skórki. - Jurek też miał pachnącą skórkę... - szepnęła do siebie. Przymknęła oczy. Zobaczyła gotowego do akcji wielkiego kutasa z ciemno-czerwoną główką, wycelowanego prosto w jej również wielką cipę. Był niczym... stalowa armata, a jego czubek lśnił kropelkami spermy. Julia przejechała kiełbasą po udzie. Dotkliwy gorąc prawie sparzył jej nogę, mimo to, dreszcz podniecenia rozpalił jej krocze. Szerzej rozłożyła nogi i przechyliła ciało do tyłu. Jej przepastna szpara krzyczała o jakikolwiek przedmiot rozkoszy... ![]() Carrie | ||||
![]() | ||||