Sama w domu

Komentarze
Reklama

  No więc dobra, siadam. I tak wiem, że nie usiedzę. Wstaję do półki po książkę. Kładę się na tapczan i zaczynam czytać. Zaczynam, to za duże słowo, powiedzmy próbuję. Daję radę jednej stronie. Zaczynam drugą. Cholera, nie idzie mi... Wiem, że nic z tego. Co więc zrobić ze sobą? Może pooglądam telewizję. Może... I tak wiem, że nic z tego. Widzę to oczyma wyobraźni - telewizor, pilot, pstrykanie po kanałach na których nic nie ma. Wytrzymam tak z pięć minut, może dziesięć. I co dalej? Nie, nie dam rady
tego ukrywać. Dziś jest ten dzień. A właściwie wieczór. Taki, w którym moja cipka daje o sobie znać. Nieważne, że dwa dni temu kochałam się z Piotrkiem. Nieważne, że jutro piątek i spotkam się z nim znowu. I nieważne, że wylądujemy w łóżku. Dopadło mnie teraz i muszę coś z tym zrobić. Nie przepadam za tym, ale co mogę zrobić? Pójdę wziąć prysznic, może mi przejdzie. Wchodzę do łazienki i zdejmuję ubranie. Już jestem pod prysznicem. Odkręcam kurek i gorąca woda spływa po moim ciele. Sprawia, że jeszcze bardziej mam ochotę. Łapię się na tym, że co chwila niby przypadkiem, zbyt intensywnie dotykam krocza podczas mydlenia. Nie, tak się nie da. Spłukuję wodę i zakręcam kran. Zakładam szlafrok i wychodzę z toalety. Idę do pokoju. Siadam przez telewizorem i włączam na jakiś program. Korci mnie. A niech to - po co ja się powstrzymuję? Czy to źle? Co z tego, że nie ma tu Piotrka? Przecież go nie zdradzam. On zresztą nie miałby nic przeciwko. Rozchylam szlafrok i patrzę na nią. Jest wygolona, tak jak oboje lubimy. Kusi mnie. Dotykam jej delikatnie. Mmmm... Przyjemne uczucie. Czuję pod palcami jej delikatną skórę. Przesuwam powoli opuszkami. Drażnię ją. Wiem, że dzięki temu nie będę się już mogła powstrzymać. Podświadomie tego pragnę. Dotykam mocniej. Kładę całą rękę i poruszam paluszkami. Wykonuję drobne, koliste ruchy. Czuję, jak powolutku robię się coraz wilgotniejsza. Taaak... Nie przestaję. Robię to cały czas. Jestem coraz bardziej mokra i podniecona. Tego się właśnie bałam. Już nie mam żadnych oporów. Teraz chcę tylko jednego. Chcę się pieścić i chcę by było mi dobrze. Nieważny jest teraz Piotrek. I nieważne jest to, że siedzę sama w fotelu z rozłożonymi nogami. Pewnie gdyby ktoś wszedł i mnie zobaczył poczułabym się dziwnie. Ale nikogo nie ma. Zresztą niech wchodzi. Tak jak przed chwilą budziło to moje obawy, tak teraz już nic mi nie przeszkadza. Mógłby przede mną stać tłum ludzi, a ja i tak musiałabym skończyć swoje. Pewnie jak jutro pomyślę, że to robiłam poczuję pewne zawstydzenie. Ale nie teraz. Teraz mnie to podnieca. Tak - dokładnie tak. Podnieca mnie to, że siedzę prawie naga z mokrą cipką i że mam chęć zrobić sobie dobrze. Wyobrażam sobie, jak to musi wyglądać dla kogoś, kto stałby z boku. Pewnie dla większości facetów byłoby to też podniecające. Kurcze... Aż muszę to zobaczyć. Wstaję i zrzucam szlafrok. Idę do lustra w przedpokoju. Mmm... nawet się sobie podobam. Muszę to dokładniej obejrzeć. Podsuwam krzesło i opieram na nim jedną nogę. W ten sposób eksponuję cipeczkę do lustra. Widać, że jest mokra. Dotykam jej znowu. Och... Super. Zaczynam masować łechtaczkę i patrzeć na to półprzymkniętymi oczami. O.. tak. Ekstra. Ale czegoś tu brakuje. Już wiem. I wiem, że to głupie, ale mam to w tej chwili gdzieś. Przydałoby się coś bardziej podniecającego. Jakaś odrobina perwersji. Coś, czego później będę się być może wstydzić, ale teraz tego pożądam. Przydałby się ogromy kutas wjeżdżający w moją cipkę. Taki wielki, gumowy. Jak z filmów porno. Znów żałuję, że nie posiadam wibratora. Nieraz miałam go sobie kupić i zawsze przekonywałam sama siebie, że jest mi


  O kurcze...! Tak! To jest to! Ale mi teraz błogo... Wyjmuję ogórka i staję na podłodze dwoma nogami. Mam je jak z waty, więc siadem na krześle. Zerkam w lustro. Widzę dziewczynę, która przed chwilą miała orgazm roku. Tak, to ja. Dziwne, ale nie jestem zażenowana ani zawstydzona. Bo niby czym? Że zrobiłam sobie dobrze ogórkiem? Wielkie mi co… Jutro kupuję wibrator. Postanowione!